Krzyczeć... Nie mogę już tego znieść... Bunt, nienawiść, trzeba się postawić, nie bądź słaby, Kazdy-Zawsze-Wszedzie. Ludzie lubią dawać rady, sami czasem nie wiedza jak wiele prawdy w nich tkwi, nie wiedza, bo zwykle wedle nich nie żyją. Takie mądre myśli trafiają na bruk, chlapane pośród pustych, kolorowych, słów. Literka po literce rodzi się myśl. Ucieka prędziutko z naszej głowy, by nie wzbudzić zbędnego zamieszania w sercu (duszy, umyśle... jak wolisz).
Patrzeć na nich nie mogę... Krzywych Ludzi. Proste z zewnątrz, krzywe myśli, krzywe i połamane organizmy. Uciekają do słońca, bo w ciemności boja się samotności. Luba zgiełk, ciągną do światła jak ćma do ognia (gorączkowo i w panice). Im głośniej tym lepiej, utopić myśli, nie-mysli, nie myśleć!
A ty dalej brniesz po kolana w tym bagnie, miedzy kolorowymi latarniami, radosnym światełkiem na patyku... latarenka dla dzieci, naiwnie chcąc wierzyć... musząc się czegoś trzymać... musząc żyć.
Idź i szukaj, idź i znajdź... Wróć i pokaz drogę!
Patrzeć na nich nie mogę... Krzywych Ludzi. Proste z zewnątrz, krzywe myśli, krzywe i połamane organizmy. Uciekają do słońca, bo w ciemności boja się samotności. Luba zgiełk, ciągną do światła jak ćma do ognia (gorączkowo i w panice). Im głośniej tym lepiej, utopić myśli, nie-mysli, nie myśleć!
A ty dalej brniesz po kolana w tym bagnie, miedzy kolorowymi latarniami, radosnym światełkiem na patyku... latarenka dla dzieci, naiwnie chcąc wierzyć... musząc się czegoś trzymać... musząc żyć.
Idź i szukaj, idź i znajdź... Wróć i pokaz drogę!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz