<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929</id><updated>2011-07-07T22:54:20.000+02:00</updated><title type='text'>.:: Hellzen ::.</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>20</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-449248856624392511</id><published>2010-06-27T13:34:00.003+02:00</published><updated>2010-06-28T00:57:17.745+02:00</updated><title type='text'>Miła Pani na gwałt ...</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Witam Panią.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Dzień dobry, to Pan?&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Tak, zdecydowanie JA. Gdzie więc pójdziemy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Proponuje taką małą kawiarenkę, tu za rogiem. Czasem przychodzę tam po pracy na małą kawę, tak dla relaksu...&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Rozumiem, a potem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Potem wyjdę i tamtą drogą, tu pod laskiem będę wolno szła do domu, Pan oczywiście widzi tamte krzaki, przez pewien fragment osłaniają ścieżkę z obu stron, to się chyba przyda, prawda?&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Oczywiście, rozumiem. Ma pani jakiś scenariusz całego zajścia?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Nie, tylko scenka z kawiarni i wyjście z niej...&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- No to poproszę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Dobrze. Wejdziemy osobno, Pan może pierwszy, chociaż bardziej naturalnie wyjdzie, jeśli wejdę tam najpierw?&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Dobrze, myślę, że to ustalimy jak poznam więcej szczegółów...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- ... a tak, oczywiście. Więc, usiądziemy przy osobnych stolikach, Pan tak ze 2 stoliki dalej. Ja zamówię kawę i codzienną gazetę, Pan co lubi i obowiązkowo będzie się mi przyglądał...&lt;br /&gt;Ja zauważę Pana spojrzenie, tylko proszę wtedy nie przestać się patrzeć, zacznę być niespokojna i ukradkiem zerkać w Pana stronę, spróbuje to spojrzenie ignorować, ale nie będzie mi dawało spokoju. Pan ma wtedy wyglądać, jakby mu to sprawiało satysfakcję.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Doskonale, chyba wiem o co chodzi, czy ja też powinienem zamówić gazetę, tylko po to, by do niej w ogóle nie zajrzeć?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Możliwe, wyjdzie bardziej naturalnie. Dalej, dopijam kawę, płacę i wychodzę. Pan podnosi się do wyjścia dopiero jak mnie już nie będzie. Będę szła dość wolno, gdybym zaszła za daleko i nie widziała jeszcze Pana przystanę i poprawie sobie obcas, albo poszukam czegoś w torebce, wie Pan, takie typowe kobiece rozterki... Tu już dalej nie mam planu, no - znaczy - jeszcze te krzaki ma się rozumieć.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Aha, więc wychodzę za Panią, rozglądam się i udaję w tym kierunku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Tak, ja myślę, że zrobię się wtedy jakaś taka nerwowa i będę chciała przyspieszyć, może nawet zacznę biec.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Mam Panią gonić?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Nie będzie takiej potrzeby, specjalnie założyłam takie niewygodne - nierozchodzone obcasy, na pewno po drodze się potknę i przewrócę przy tych krzakach właśnie.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- ... I tam Panią dopadnę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Właśnie!&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- ... ... ale buty ładne - uśmiech.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Tak, ale zupełnie niepraktyczne, zupełnie nie wiem co ja sobie myślałam jak je kupiłam.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Tak, tak, rozumiem. A sukienka, sukienkę ma Pani śliczną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Dziękuję, lubię czerwień i podobno mi w niej do twarzy - również się uśmiecha.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Mam ją rozerwać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Hmm, faktycznie, nie pomyślałam. Wie Pan co - może pan. Będzie bardziej wiarygodna, po wszystkim będę mogła ją sobie powiesić w szafie, tak głęboko, żeby na nią nigdy nie patrzeć.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Jest Pani bardzo sentymentalna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Dziękuję, choć nie do końca wiem czy to komplement.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- A bielizna?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Oczywiście mam, takie zwykłe, codzienne, nie chciałam przesadzać. Aha, no i ... czy mógłby mnie pan jakoś zakneblować, nie chciałabym zedrzeć gardła, no i ktoś mógłby mnie usłyszeć. W torebce mam taka apaszkę, może się do tego nada.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Dobrze, postaram się pamiętać. Odrobina przemocy? Jakieś siniaki?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Jak Pan uważa, tylko może bez przesady. O! Wczoraj przy zmywaniu złamałam paznokcia, specjalnie nie opiłowałam, myśli Pan, że to się nada?&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- Oczywiście. Będzie świetnie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- To co... zaczynamy?&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;- ... Zaczynamy!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-449248856624392511?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/449248856624392511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=449248856624392511&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/449248856624392511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/449248856624392511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2010/06/mia-pani-na-gwat.html' title='Miła Pani na gwałt ...'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-3892336711662511594</id><published>2009-10-06T12:41:00.003+02:00</published><updated>2009-10-06T13:12:03.725+02:00</updated><title type='text'>TshaZshyC</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a style="color: rgb(192, 192, 192);" href="http://dracuu.wrzuta.pl/audio/7t25dfSfQio/hunter_-_tshazshyc"&gt;[ Hunter - TshaZshyC ]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja:&lt;/span&gt; Pamiętasz swoją wersje świata? Tą o Aniołach i Rycerzach?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel:&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt; Tak&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja:&lt;/span&gt; Już wiem po co są skrzydła, już wiem po co odrastają nam skrzydła, piórko po piórku, myślałem, że po to by móc wzbić się do nieba, ale to coś ważniejszego, one odrastają by móc nimi osłonić tych, którzy są dla nas ważni...&lt;br /&gt;...otulić miękkimi piórami i zatopić jak w kokonie, by też się czuli bezpieczni.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel: &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;A widziałeś kiedyś człowieka (Rycerza) który nie czuje strachu, jest zupełnie samowystarczalny, pełen miłości którą rozdaje a sam jej nie potrzebuje?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja: &lt;/span&gt;Nie, jasne, że nie, ale ostatnio dużo częściej spotykam anioły opiekujące się innymi aniołami.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel:&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt; To się nazywa Homo :-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;(...)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Anioły jest bardzo ciężko rozpoznać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja: &lt;/span&gt;Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel: Niektóre zbyt długo siedziały w dziczy same. Potrafią gryźć i drapać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja:&lt;/span&gt; A Ty, nadal uważasz, że jestem Aniołem?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel: &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Tak&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja: &lt;/span&gt;Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel:&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt; Jesteś za słaby na Rycerza. Jedni i drudzy szukają, Rycerze szukają innych, Anioły samych siebie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja:&lt;/span&gt; A co z opieka Anioła nad innym Aniołem?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel:&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt; Cóż... razem raźniej, tak? :-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja: &lt;/span&gt;Albo po prostu można znieść więcej bólu, bo do radości się nie szukamy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel:&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt; Widzisz... kiedy dwaj błądzący się spotkają to myślą, że specjalnie się znaleźli &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;idą dalej, niekoniecznie w dobrym kierunku, ku lepszemu, ale razem. Musiałbyś spotkać dwa Anioły razem od kilku lat, zamknięci na świat i otoczenie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;(...)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Oboje błądzicie, może wspólnie pójdziecie w dobrą lub złą stronę, problem w tym że sami nie będziecie wiedzieć gdzie idziecie. Mogę podać Ci przykład na moim Aniołku. Zaopiekowałem się Aniołem, którego fascynuje Świat. Świat kultury i sztuki. Poznaje go, uczy się o nim. Ja go prowadzę, ale mój Anioł nie wie nic o przyziemnych sprawach. Nie wie skąd się biorą pieniądze na koncie, one tam po prostu są. Ostatnio zdradził się z tym że nawet nie wie ile zarabiam, o rachunkach za życie nie wspomnę. Tak więc ja prowadzę Anioła, a On bacznie poznaje świat.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Chyba nie muszę Ci pisać co byłoby połączenia dwóch takich Aniołków jak mój?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja: &lt;/span&gt;To co ja mam zrobić?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel:&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt; Powiedz, czy pod nr GG: 6XXXX64 masz zapisany kontakt pod nazwą WYROCZNIA? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja:&lt;/span&gt; Nie, PRZYJACIEL!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel:&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt; Mam wrażenie, że ostatnio próbujesz przystosować świat do siebie zamiast siebie do świata, a "światek" w jakim się znajdujesz daje Ci to złudne wrażenie powodzenia Twoich prób. Łzy mówią że tak jednak nie jest. To chyba nie ta droga.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja:&lt;/span&gt; Jakiś koncept co z tym zrobić?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel:&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt; Przymrużyć oczy i wyjrzeć na zewnątrz. On tam jest. Tam nie jest przyjemnie... nie dla Ciebie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja:&lt;/span&gt; Nauczyłem się już trochę słowa "kochać"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel:&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt; Skąd?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja: &lt;/span&gt;od Innego Anioła, od siebie, sam nie wiem, ostatnio to w sobie poczułem... że choć jednocześnie nienawidzę nie potrafię zostawić i choć chcę być wolny od Niego nie potrafię być już obojętny i że mimo złości nadal nie mogę przestać tego czuć... myślisz, że to powoli "to"?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel: &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Spytałeś czy dla mnie ten Świat jest przyjemny. Czy dla czołgu poligon jest przyjemny? Nie wiem, on jest inaczej przystosowany i tyle.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;(...)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Pytasz czy to co czujesz to miłość. To nie jest pełna miłość... "idzie dwóch kulawych"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja:&lt;/span&gt; Anioły nigdy nie zmądrzeją? Nigdy nie naucza się świata?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel: &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Myślę, że same nie dadzą rady pojąć tego wszystkiego&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja:&lt;/span&gt; Wiesz, że nadal Cie Kocham... jesteś pierwsza osoba jaką pokochałem, ostatnia będę, chyba, ja sam.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Przyjaciel:&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt; U Rycerzy jest tak, że pierwszą osobą jaką muszą pokochać są oni sami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;(...)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 102, 102);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Brakuje mi Ciebie. Jest niewiele osób poza 'M' z kim mogę porozmawiać rzeczowo i konkretnie. W sumie poza Wami nie ma nikogo, zdarzają się jedynie rozmowy, ale nie osoby&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(204, 204, 255);"&gt;niedokończone.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-3892336711662511594?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/3892336711662511594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=3892336711662511594&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/3892336711662511594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/3892336711662511594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/10/tshazshyc.html' title='TshaZshyC'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-8714357742916347897</id><published>2009-09-28T00:23:00.002+02:00</published><updated>2009-09-28T00:43:10.417+02:00</updated><title type='text'>Zatrzymać...</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Zatrzymać się choć na moment... to bardzo niezdrowe, może wywołać złudne uczucie rozkoszy, gdy wnętrzności wreszcie wrócą na swoje miejsce, a w głowie przestanie szumieć. Zawsze wówczas powstaje ryzyko, że już nie będziesz chciał/chciała wrócić na tą rozpędzona karuzelę. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Świat zaburza moje myśli, biegam od ściany do ściany, próbując wymacać jakiś punkt orientacyjny. Nie wystarczy mi informacja, że ściana jest niebieska, a ja ubrany w bordowa koszulę. Odstaje od otoczenia, odstaje od społeczeństwa, nie nauczyłem się przez lata niczego, co mogłoby pomóc w świecie zmysłów i uczuć. Nie umiem współpracować, nie umiem dawać, nie walczę tylko przyjmuję... &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Mimo wszystko nadal się cenię, wiele pracy kosztuje mnie ciągła analiza, próby zmian i ciągłe oglądanie w czyichś oczach swojego zachowania. Jeżeli uważasz,  że nic nie czuje, jesteś w błędzie. Gdyby to było możliwe, zdecydowałbym się od razu. Przestać analizować i po prostu czuć... chodzi jeszcze o starach, strach przed tym, że uczucia biorą kontrolę, wygrywają z rozsądkiem. Czymś w życiu należy się kierować, może rozsądek najlepszy do tego nie jest, ale uczucia... kto da mi gwarancje, że to dobry wybór?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Życie to zbyt ciekawe doświadczenie, by przejmować się tym ile w nim rzeczy nam nie wyszło i jak bardzo dopiekliśmy sobie po drodze. Czekam na uwolnienie, muszę tylko zatrzymać tą karuzelę, wysiąść i poczekać aż ochłonę, ja i świat we mnie przestanie wirować. Nie tak łatwo mi będzie zostać samemu, nawet gdy ci, którym ufałem zdecydowali się odejść, nadal nie zostanę sam, bo mam coś więcej niż oni... mam siebie, Siebie z którym wytrzymuje od wieczora do poranka, każdego dnia i o każdej porze, nadal jest, czy Oni też mogą tak powiedzieć... ?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-8714357742916347897?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/8714357742916347897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=8714357742916347897&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/8714357742916347897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/8714357742916347897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/09/zatrzymac.html' title='Zatrzymać...'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-7869728629215634594</id><published>2009-04-08T00:10:00.002+02:00</published><updated>2009-04-08T00:30:33.576+02:00</updated><title type='text'>Paradise in blood</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Twoich oczach... widzę... czuję... smutek i strach przed dniem jutrzejszym. Dławisz go w gardle, kolorujesz uśmiechem, by choć na moment zmylić sam siebie. Oszukujesz zmysły, lubisz, gdy w głowie szumi pustka, brak myśli, brak dźwięku, brak świata. Jak na linie wspinasz się w górę. Od jednego bezpiecznego punktu, do kolejnego. Modlisz się po drodze, by jej kres nie nastąpił, bo i tak na szczycie widzisz tylko siebie... sam, samotny, dla świata całkiem obojętny. Spoglądasz w dół, na własne życie. Dla kogo ono było? Czy znalazłeś jakieś wartości? Czy znalazłeś kogoś? Czy wiesz gdzie podziało się Twoje serce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaprzedałeś duszę, by błądzić po labiryncie z latarnią w ręce. Inni błądzą we mgle. Nie widzą konsekwencji następnego kroku. Możesz im współczuć, powinieneś zazdrościć. Oni nie muszą dojść do celu, umrą szczęśliwi, szczęśliwsi od Ciebie... Wypalasz swoje wnętrze, robisz przestrzeń... Składasz się z tęsknoty i goryczy porażki. Boisz się wzrok odwrócić, bo w czerni dostrzegasz, że Twoja przyszłość właśnie uciekła, już jej nie dogonisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy patrzę w Twoje oczy widzę... czuję... smak własnych błędów. Nienawiść do losu. Nie masz łez, wyschły już dawno, starłeś je na proch, nakarmiłeś nim demony. Odpędzasz zjawy, które przynoszą Ci kielich pełen cykuty. A na koniec nie zapomnij podziękować Asklepiosowi, za lekarstwo dla duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, jest dobrze, wszystko stoi, świat się nie męczy twoimi problemami. Jesteś w niebycie, w nierzeczywistości. Zatrać swoje istnienie w codzienności i zadaniach, jakie nie mają żadnego celu. Bądź szczęśliwy, bądź panem właśnie tej jednej chwili... tej teraz, dopóki znów nie obejrzysz się za sobie i nie zrozumiesz co zrobiłeś... co tracisz z każdą minutą...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-7869728629215634594?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/7869728629215634594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=7869728629215634594&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/7869728629215634594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/7869728629215634594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/04/paradise-in-blood.html' title='Paradise in blood'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-7362815297133933136</id><published>2009-04-08T00:08:00.000+02:00</published><updated>2009-04-08T00:09:15.171+02:00</updated><title type='text'>Słabości...</title><content type='html'>Jestem za słaby by myśleć... myśl za mnie, proszę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-7362815297133933136?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/7362815297133933136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=7362815297133933136&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/7362815297133933136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/7362815297133933136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/04/sabosci.html' title='Słabości...'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-7127526028951366712</id><published>2009-03-30T02:29:00.002+02:00</published><updated>2009-03-30T02:47:34.407+02:00</updated><title type='text'>Czekając na wyrok...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zataczam coraz większe kręgi. Uciekam od wnętrza, centrum, środka. Niebawem narodzi się we mnie nowo poczęte dziecko. Nieznajome dla świata i samotne. Zgubione przez rodziców, bo droga życia też dała im w kość. Ostatnimi siłami wzywam o pomoc, nikt nie widzi, nikt nie patrzy, nie obecni. Następuje ostatnia faza, koniec wolnego wyboru. Pozostaje się tylko zanurzyć i czekać na konieczne. Świat zwolni na moment, jak zwykle przy śmierci duszy. Przechodzień zatrzyma się, podejdzie, nie zapyta, bo to nigdy nie jego sprawa. Matka zwątpi w swoja wartość, już dawno zgubiła człowieczeństwo i stała się maszyną. Ojciec, najlepszy bo martwy. Dobry Bóg zatracony w swojej jedni, pogodzony ze światem, nie potrzebuje zaburzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narysowani przyjaciele, przerysowane duszyczki, radośni pocieszyciele i zbolali poklepywacze. Ich wszystkich piekło pochłonie gdy się znowu obudzi. To co daje mi siłę na co dzień, to cyrograf ze złym losem. Mogę mieć co zechcę, mogę robić co mi się podoba, myśleć mogę i pluć na wszystkich. Wmawiać im los, usypiać ich czujność i dławic własnymi marzeniami. Nawet życie im wmawiać i poruszać jak marionetkami, tylko jedno ALE...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na końcu tej drogi muszę pozostać sam, nieskażony uczuciem, niezraniony miłością. Sam na końcu tej drogi. Po co jechać do celu, skoro wszyscy odnajdą swoje szczęścia a Tobie świat przewidział zobaczyć metę, tylko z kim tam się będziesz z tego cieszył?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-7127526028951366712?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/7127526028951366712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=7127526028951366712&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/7127526028951366712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/7127526028951366712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/03/czekajac-na-wyrok.html' title='Czekając na wyrok...'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-3021306773111690654</id><published>2009-03-23T02:21:00.002+01:00</published><updated>2009-03-23T02:44:17.500+01:00</updated><title type='text'>Jest inne/dziwne/obce...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Te pięć centymetrów zmienia moje życie. Kolejne pięć centymetrów i znów bliżej celu. Więcej bólu, więcej wysiłku, zróbmy zapasy, energia się kończy, odczuwam Ciebie w środku. Boli mnie przy każdym dotknięciu. Boli choć przypadkiem. Boli gdy przepraszam. Boli, że przeszkadzam i wydziwiam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabieram cenny komfort, ignoruje granice. Tak rozpaczliwie okazuje strach, że mam ochotę złapać i przytrzymać byś nie uciekł. Zawsze to czuje, czuje mocno w środku, mocno na zewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obco mi przy Tobie, a jednak tak blisko. Chce być bliżej, jeszcze kawałek, odrobinkę. Wchłonąć i pochłonąć. Co z tego, że po chwili całe ciało dygocze, zmysły wariują, ciepło i zimno mi naraz. Co mnie obchodzi, że boli jak cholera, że cierpię katusza przy każdym oddechu, gdy choć na moment mogę usłyszeć Twój oddech z bliska, niemal na sobie; że mogę poczuć bicie Twojego serca, niemal w moim środku; że wyciągam rękę w Twoja stronę i Ciebie to nie przeraża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Igram z własnym losem. Chcę na zapas. Chce nadrobić wszystkie stracone lata. Wysłuchać o życiu ze szczegółami, jakich nigdy nie doświadczyłem. Zapadam się do środka. Też czuje, tylko inaczej, każda chwila jest moim skarbem. Boje się, że odepchniesz, przestraszysz się w końcu, a ja nie zdołam łomotania swojego serca uspokoić. Zasypiam na Twoim ramieniu, spokój na mojej twarzy to czyste pozory. Serce skacze przerażone, coś obcego, dziwnego i nieznanego dotychczas. Wnętrzności ktoś posplatał, próbują się uwolnić, dają znać o sobie. Ręce i ramiona drżą i uciekają w panice, zmuszam się by je opanować. Jeszcze tylko wymalować spokój i znieść grymas bólu z twarzy i już mogę udawać normalnego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyśl następnym razem ile emocji mnie kosztuje zwykły gest podania reki... stojąc o pięć centymetrów za blisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-3021306773111690654?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/3021306773111690654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=3021306773111690654&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/3021306773111690654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/3021306773111690654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/03/jest-innedziwneobce.html' title='Jest inne/dziwne/obce...'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-6832410855673738133</id><published>2009-03-23T02:03:00.003+01:00</published><updated>2009-03-23T22:44:28.950+01:00</updated><title type='text'>Tuż za ścianą...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wtulony w miękką kołdrę, nie moją. Głową dociśnięty do poduszki, też jego. Plecami oparty o ścianę, zimną. W uszach dźwięczy &lt;em&gt;chilloutowa muzyka i rozmowa zza ściany. Umysł rozpływa się w pomieszczeniu, niewielkie rozmiary doskonale mieszcza moje zmysły. Świadomość juz dawno ulotniła się z dumą. Pozostawiła ciało na pastwę zmęczenia i tęsknoty. Teraz głowe zaprzata tylko ta rozmowa... za ścianą toczy się życie, a ja TU leżę martwy.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Tam spokojna toń jego głosu przeplata się z jej wysokim tonem. To nie kłótnia lecz spokój w głosach. Muzyczna skakanka, składanka i pieść dla niesłyszących, nieobecnych. Mógłbym się podnieść, zwlec z łóżka, pójść tam, uczestniczyć, posłuchać słów i wybadać znaczenie. Nie czułem potrzeby. Martwota ogarniała moje członki, z każdą sekundą było we mnie coraz mniej życia, coraz więcej myśli, których nie mogłem wykrzyczeć.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Poczułem, że tam/TU jest moje miejsce. Należę do tej jednej chwili i w tym uczestniczyć jest mi skarbem. Oni mówią, pasja i spokój. Ich głosy i myśli są mi obce, tylko w odbiciu, nie skupiam się na znaczeniu, na dźwięku, na istocie. Tu jestem, Tu ginę. Moje miejsce... twardy materac, zatęchły pokoik, rozmowa w kuchni. Im bardziej mnie tam nie ma, tym więcej ich tam jest. Choć na chwilę mogą być tylko sobą, dla siebie i po prostu.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Poczułem wielkie szczęście, ogromny spokój. Wrócą do mnie. Są za ścianą, nie zapomną, wiedzą, że istnieje, na ten moment będę czekał, choć bez życia rzucony na kamień... 5 (Piątki) bywają dziwne, a trójkąty rogami kaleczą...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-6832410855673738133?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/6832410855673738133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=6832410855673738133&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/6832410855673738133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/6832410855673738133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/03/tuz-za-sciana.html' title='Tuż za ścianą...'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-9057469268629484763</id><published>2009-03-17T10:29:00.004+01:00</published><updated>2009-03-17T11:33:39.618+01:00</updated><title type='text'>Brakuje mi Ciebie...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym mieście nie ma ludzi. W moim wnętrzu nikt nie mieszka. Rozglądam się na boki - tylko tłum. Tłum tratuje myśli, depcze wspomnienia, zaciera ślady istnienia prawdziwych osób. W zniecierpliwieniu, w pełnej gonitwie, bez cienia marzeń, bez celu, bez sensu... wszyscy gdzieś pędzą, idąc swoim tempem świat ocenia nas, dokleja etykietkę, pogania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez Boga, bez wiary, nadziei, miłości. Bez serca, bez czułości i zrozumienia. Szary tłum codziennych masek. Wszyscy je nosimy, zakładamy co rano, niekiedy nie zdejmujemy nawet do snu. Jednak maska pęka, łamie się i kruszy, czasem wtedy uderza nas, że za nią już nie ma... nie ma nic, a powinna być prawdziwa twarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyny bez osobowości, dzieci w ciałach mężczyzn, myśli bez rozsądku i uczucia bez zastanowienia. Uciekamy w świat snów i mitów, tam gdzie wszyscy dobrze żyją i nikomu nie przeszkadza samotność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z każdą kroplą deszczu stajemy się starci, bardziej samotni i mniej ludzcy. Podtrzymujemy się na duchu, prawimy komplementy dla naszego ego, idziemy dziarsko przez życie i mamy podniesioną głowę. Jednak coś nadal się psuje, coś zgrzyta, nie pasuje, kłuje i boli. Ogarnia nas panika, strach który zabija serce na moment.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brakuje mi Ciebie, Twojego ramienia, obecności, możliwości wypłakania smutki i Twojego wybaczenia. Znikasz w otchłani moich myśli, choć pragnę być blisko, już nie mieszczę się w Twoim życiorysie. Pragnienia pragnieniem nie zwyciężysz...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-9057469268629484763?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/9057469268629484763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=9057469268629484763&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/9057469268629484763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/9057469268629484763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/03/brakuje-mi-ciebie.html' title='Brakuje mi Ciebie...'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-1238599183605989710</id><published>2009-03-14T01:49:00.000+01:00</published><updated>2009-03-14T01:51:02.892+01:00</updated><title type='text'>Ja też tęsknię...</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Uvt6tkTUdQQ&amp;amp;color1=0xb1b1b1&amp;amp;color2=0xcfcfcf&amp;amp;hl=pl&amp;amp;feature=player_embedded&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Uvt6tkTUdQQ&amp;amp;color1=0xb1b1b1&amp;amp;color2=0xcfcfcf&amp;amp;hl=pl&amp;amp;feature=player_embedded&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-1238599183605989710?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/1238599183605989710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=1238599183605989710&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/1238599183605989710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/1238599183605989710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/03/ja-tez-tesknie.html' title='Ja też tęsknię...'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-6631202758750315902</id><published>2009-03-13T21:58:00.003+01:00</published><updated>2009-03-13T22:18:16.604+01:00</updated><title type='text'>Durante vita</title><content type='html'>Jak pies na środku pokoju.&lt;br /&gt;Nawet nie rozglądam się już na boki.&lt;br /&gt;Nie szukam i nie czekam.&lt;br /&gt;Boje się poruszyć, bo ten ból wróci.&lt;br /&gt;Nie pamiętam już twarzy,&lt;br /&gt;Nie pamiętam uśmiechu,&lt;br /&gt;Pamiętam, że byłaś blisko.&lt;br /&gt;Pachniałaś w całym pokoju,&lt;br /&gt;Na oścież otwarte okno było moim oddechem.&lt;br /&gt;Zabrałaś się i wyszłaś.&lt;br /&gt;Wszystko wyszło po Tobie.&lt;br /&gt;Z każdego z kątów...&lt;br /&gt;Przeciskało się pod drzwiami.&lt;br /&gt;Wypełzło jak robactwo, z podłogi i spod łóżka.&lt;br /&gt;Spokojnie oddech opadł.&lt;br /&gt;Serce na chwile zamarło.&lt;br /&gt;Klucze zaszeleściły w drzwiach.&lt;br /&gt;Pustka za nimi.&lt;br /&gt;Żyłem przez tę chwilę, ten krótki moment.&lt;br /&gt;Otworzyć oczy widząc Ciebie było mi marzeniem.&lt;br /&gt;Ciągle nikt, ciągle nic, ciągle ja.&lt;br /&gt;Czy mi się przyśniłaś tylko&lt;br /&gt;Byłaś tu na prawdę&lt;br /&gt;Gdzie uciekłaś&lt;br /&gt;Do kogo,&lt;br /&gt;Od czego?&lt;br /&gt;Gdzie ja byłem, czemu widzę dopiero teraz...&lt;br /&gt;...przez zamknięte oczy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-6631202758750315902?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/6631202758750315902/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=6631202758750315902&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/6631202758750315902'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/6631202758750315902'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/03/durante-vita.html' title='Durante vita'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-1046357648199350448</id><published>2009-03-03T13:15:00.002+01:00</published><updated>2009-03-03T13:42:49.272+01:00</updated><title type='text'>Muzyczne halucynacje...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[Post sponsorowany przez: VAST - Touched]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W myślach panuje ciepła wiosna, zapach gorącego mleka, płatki śniadaniowe i truskawki i Twój ciepły uśmiech... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Poranne słońce nie budzi mnie, myśli już od kilku godzin błąkają się szukając ujścia. Czekam cierpliwie aż przyjdziesz, przecież to już ta pora, już 10:00, gdzie jesteś, kto mi potowarzyszy... cicho, myśl ciszej, coś słyszę!&lt;br /&gt;Powoli, jakby ze strachem, otwierasz zamek, wchodzisz do mieszkania i zostawiasz torbę tam gdzie zawsze... W lodówce tylko mleko, jak zwykle, zaczniemy się tym przejmować jak wstanę. Teraz siadasz na moim krześle (od Ciebie) i pijesz poranna kawę w swoim ulubionym (moim) kubku... [Trzymałem go tylko dla Ciebie, teraz go nie ma, oddałem, niech służy gdzie indziej]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem wstaję, ignoruje ten dzień, do łazienki i po buty, na śniadanie płatki z truskawkami, siedzisz i patrzysz, tak mi ciepło jak tu jesteś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz znowu wiosna nadciąga, kolejna bez Ciebie, z daleka, jak przez szkło mogę szukać tamtych chwil, tylko zdjęcia pozostały, mam ich trochę, parę... wspomnień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy miałem tylko jedna obrączkę, teraz są dwie, z czego jedna "pożyczona", nie oddam  jak zawsze. Śmieszna sprawa, jej przeszkadzał mój zarost, drapał, 'ogól się' słyszałem... jego bawił, łaskotał, 'fajnie Ci tak'. Przy każdym z nich czułem ciepło, przy nim bezpieczeństwo a przy niej tęsknotę. Gubię już takie dni, dobrze, że muzyka zapamiętuje takie chwile, czasem uczucia, czasem...&lt;br /&gt;... dramaty?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-1046357648199350448?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/1046357648199350448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=1046357648199350448&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/1046357648199350448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/1046357648199350448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/03/muzyczne-halucynacje.html' title='Muzyczne halucynacje...'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-5275534990806559</id><published>2009-03-03T12:04:00.004+01:00</published><updated>2009-03-03T12:16:09.128+01:00</updated><title type='text'>Dlaczego kocham Douglas'a Adams'a</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... Bo ten gość ma wyjaśnienie na wszystko i czasem przeglądając jego książki można znaleźć nie tylko przemyślenia filozoficzne, ale tez praktyczne rady, oto jedna z nich. bardzo w moich klimatach. Dziękuję ci Pawle za odkrycie przede mną tego pisarza, najlepsza zabawa na świecie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cytat z Łososia Zwątpienia:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-family: georgia;"&gt;HERBATA&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Jeden lub dwóch Amerykanów pytało mnie kiedyś, dlaczego my Anglicy tak bardzo lubimy herbatę, która nie kojarzy im się ze zbyt dobrym napojem. Aby to zrozumieć należy przygotować ją w odpowiedni sposób.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Zasada robienia herbaty jest bardzo prosta, a brzmi następująco: aby uzyskać odpowiedni aromat herbaty, gdy woda styka się z liśćmi, musi być wrząca, ale nie przegotowana. Jeśli herbata będzie jedynie gorąca stanie się mdła. Z tego właśnie powodu Anglicy mają różne przedziwne rytuały – takie na przykład, jak wstępne ogrzewanie dzbanka na herbatę, co sprawia, że wlewany do niego wrzątek nie ochładza się zbyt szybko. Z tego też powodu amerykański zwyczaj przynoszenia do stolika filiżanki, torebki z herbatą i dzbanuszka z gorąca wodą jest doskonałym sposobem na zrobienie słabej, bladej i wodnistej herbatki, której nikt przy zdrowych zmysłach nie miałby ochoty pić. Amerykanów zadziwia, dlaczego Anglicy robią sobie tyle z herbaty, ponieważ większość Amerykanów NIGDY NIE PIŁA FILIŻANKI DOBREJ HERBATY. Dlatego nic nie rozumieją. Prawda w tym zakresie jest taka, że i większość Anglików już nie wie, jak robić herbatę, więc zamiast tego pije tanią rozpuszczalną kawę, co jest wielką szkoda oraz wywiera na Amerykanach wrażenie, że Anglicy nie mają pojęcia o zakresie gorących napojów pobudzających.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Najlepsza rada, jaką mogę w związku z tym dać Amerykanom przybywającym do Anglii, jest taka – idź do Marksa i Spencera i kup paczkę herbaty Earl Grey. Idź tam gdzie mieszkasz i zagotuj czajnik wody. Kiedy woda zacznie wrzeć otwórz paczkę herbaty i powąchaj. Ostrożnie – może ci się nieco zakręcić w głowie, ale nie robisz nic nielegalnego. Gdy woda zawrze, nalej nieco do dzbanka na herbatę, zakręć nim, aby woda opłukała ścianki i wylej ją. Włóż do dzbanka dwie (albo trzy, to zależy od wielkości) torebki herbaty. (Gdybym chciał próbować wprowadzić cię na ścieżkę prawości, powiedziałbym, abyś zamiast herbaty torebkach użył sypkiej, ale na łatwiejszy początek damy sobie z tym spokój). Doprowadź wodę ponownie do wrzenia i jak najszybciej wlej do dzbanka. Daj jej postać dwie albo trzy minuty, po czym wlej herbatę do filiżanki. Niektórzy ludzie powiedzą ci, że do Earl Greya nie należy wlewać mleka, a trzeba dodać plasterek cytryny. Chrzań ich. Ja lubię z mlekiem. Jeżeli wydaje ci się, że posmakuje ci z mlekiem, prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem będzie najpierw nalać nieco mleka na dno filiżanki, a dopiero potem wlać herbatę&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:85%;" &gt;*&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;. Jeżeli wlejesz mleko do gorącej herbaty, zwarzysz je. Jeżeli wydaje ci się, że będziesz wolał herbatę z plasterkiem cytryny, wtedy, no cóż – dodaj plasterek cytryny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Pij. Po kilku chwilach zaczniesz dochodzić do wniosku, że miejsce, gdzie przybyłeś, może w sumie wcale nie jest aż tak dziwne i zwariowane.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right; font-family: georgia;"&gt;12 maja 1999&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:85%;" &gt;*Jest to towarzysko nieprawidłowe. Towarzysko poprawnym sposobem nalewania herbaty jest wlanie mleka po herbacie. Poprawność towarzyska tradycyjnie nie ma nic wspólnego z rozsądkiem, logika ani fizyką. W Anglii na przykład za towarzysko niepoprawne uważa się generalnie znanie na czymś albo myślenie o czymś. Przy pobycie w Anglii warto o tym pamiętać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-5275534990806559?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/5275534990806559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=5275534990806559&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/5275534990806559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/5275534990806559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/03/dlaczego-kocham-douglasa-adamsa.html' title='Dlaczego kocham Douglas&apos;a Adams&apos;a'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-8961196109581356077</id><published>2009-02-27T00:17:00.004+01:00</published><updated>2009-03-18T01:35:25.342+01:00</updated><title type='text'>Poznajmy się lepiej.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdybym był fanem portali społecznościowych... kogo ja oszukuje, przecież jestem.&lt;br /&gt;Z głośników sączy się muzyka, woda w szklance drży od basów. W czarnym pokoju płonie monitor, moje jedyne okno na podwórze. Na ekranie miga pomarańczowa zakładka - Ktoś mnie kocha dziś. Szara rozmowa w kolorowym świecie, a my się nawet nie znamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznajmy się lepiej! Choć może raczej ... Daj mi się poznać!&lt;br /&gt;Czy jako dzieci traciliście zainteresowanie popsuta zabawką? Ja nie, właśnie takie były najlepsze, porzucone przez inne dzieci, miały za sobą jakąś historię, może nieciekawą, ale obcą, chciałem wiedzieć. Ten stan mi pozostał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napatoczył się przypadkiem, nie wyróżniał się niczym, a teraz mam takie obrzydliwe pragnienie rozmontować na cząsteczki i pobawić się w stwórcę.  Potem będzie źle, potem będzie bolało, ktoś (może każdy) poczuje się skrzywdzony. Teraz jest fajnie, jest zabawa w oswajanie i przyjaźń. Jeszcze tylko jeden krok i będę potrzebny, nie tylko przydatny, ale i wartościowy. Wtedy dopiero zaczniemy tą grę. Nie znasz zasad? Nie szkodzi, życie Cię ich nauczy. Bo życie to nie teatr, nie możesz kupić biletu na powtórkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz całym sobą ciesze się z perspektywy kolejnego spotkania. Jak dziecko, jak chłopczyk, jak ... psychol :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-8961196109581356077?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/8961196109581356077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=8961196109581356077&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/8961196109581356077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/8961196109581356077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2009/02/poznajmy-sie-lepiej.html' title='Poznajmy się lepiej.'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-6915940779646474213</id><published>2008-02-08T23:15:00.000+01:00</published><updated>2008-02-08T23:19:53.168+01:00</updated><title type='text'>♦ Bezkresna Głębia ♦</title><content type='html'>Wpatruję się w morza bezkres…&lt;br /&gt;Czy jednak przyjdzie?&lt;br /&gt;Czy mogę mieć jeszcze nadzieję?&lt;br /&gt;Po wszystkim, co zostało powiedziane…&lt;br /&gt;… po wszystkim, co zrobiła?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cokolwiek, za jakąkolwiek cenę&lt;br /&gt;Wszystko to, dla Ciebie&lt;br /&gt;Wszystkie zdobycze przegranego życia…&lt;br /&gt;Wszystko jest dla Ciebie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat zaślepia Twoje oczy&lt;br /&gt;Już gaśnie moja wiara&lt;br /&gt;W to, co moglibyśmy robić&lt;br /&gt;W to, czym moglibyśmy być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocean wzywa mnie…&lt;br /&gt;Szepcze wprost do ucha&lt;br /&gt;Przeznaczenie, które wybrałem&lt;br /&gt;Jest teraz bardziej czytelne&lt;br /&gt;Jak sprawy tego świata…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas zakreśla pętlę&lt;br /&gt;… powoli zanikam&lt;br /&gt;Rozpływam się w niebycie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odchodzę w stan niełaski&lt;br /&gt;Uciekam z morskim prądem&lt;br /&gt;Znajduję swoje miejsce&lt;br /&gt;W bezkresnej głębi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały czas Cię czuję&lt;br /&gt;Nawet tak daleko stąd…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-6915940779646474213?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/6915940779646474213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=6915940779646474213&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/6915940779646474213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/6915940779646474213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2008/02/bezkresna-gbia.html' title='♦ Bezkresna Głębia ♦'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-5800759057187366223</id><published>2007-07-19T16:48:00.001+02:00</published><updated>2007-07-19T17:07:58.964+02:00</updated><title type='text'>Rediscovered</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Rp9-RU61qkI/AAAAAAAAABg/lEQUh7lP-xc/s1600-h/m1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Rp9-RU61qkI/AAAAAAAAABg/lEQUh7lP-xc/s400/m1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5088924940090321474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Rp96hE61qjI/AAAAAAAAABY/ShUF6jx0JR4/s1600-h/m1.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-5800759057187366223?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/5800759057187366223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=5800759057187366223&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/5800759057187366223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/5800759057187366223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2007/07/rediscovered.html' title='Rediscovered'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Rp9-RU61qkI/AAAAAAAAABg/lEQUh7lP-xc/s72-c/m1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-4996958396954639763</id><published>2006-11-11T22:57:00.000+01:00</published><updated>2006-11-11T23:03:09.418+01:00</updated><title type='text'>I thought you knew about it</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;"Myślisz mi się nieprzerwanie, skórą, krwią, tętnem.... Kiedy już cię nie było w mieszkaniu, kiedy został mi tylko twój zapach, okno zamknąłem, żeby go nie wypuszczać ... i włosy pojedynczo odnajdywałem gdzieniegdzie, na kocu i na koszuli mojej. A kiedy został mi tylko twój zapach i włosy, i twoje ślady pomniejsze, wyłem jak pies, który nigdy pojąć nie zdoła, że pani wyszła po to, aby wrócić. A kiedy znikłaś usiłowałem sobie przypomnieć twoją twarz i z tęsknoty nie mogłem. I bez skutku próbowałem zrozumieć skąd się znamy, kim jesteśmy, czy ty i ja to już my...." &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-4996958396954639763?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/4996958396954639763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=4996958396954639763&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/4996958396954639763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/4996958396954639763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2006/11/i-thought-you-knew-about-it.html' title='I thought you knew about it'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-115851937558178479</id><published>2006-09-17T20:54:00.000+02:00</published><updated>2006-11-11T22:31:37.753+01:00</updated><title type='text'>Nightmare story</title><content type='html'>&lt;em&gt;HISTORIA 1:&lt;br/&gt;&lt;/em&gt;&lt;div align="justify"&gt;Było to jeszcze w LO (uczyłem się poza miejscem zamieszkania). W połowie semestru dowiedziałem się, że będzie mi potrzeba jeszcze jedna książka (droga, ok. 50zl), kiedy więc wróciłem do domu poszedłem do rodziców, powiedziałem, że potrzebna mi taka książka. Na pytanie Ojca, czego więc chcę, odpowiedziałem, że chcę, żeby mi te 50zł dali to ją jutro kupię. Ojciec odpowiedział, ze pieniędzy nie dostanę, bo kupię za nie narkotyki, że do księgarni pojedzie Matka i mam na kartce zapisać wszystkie potrzebne informacje. Następnego dnia faktycznie po książkę pojechała Matka, kupiła ją i zaniosła mi do szkoły. Kupiła nie tą część i musiałem ją i tak wymienić.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;em&gt;HISTORIA 2:&lt;br/&gt;&lt;/em&gt;Byłem jeszcze na tyle mały, że własnego wieku dokładnie nie pamiętam. Tuż przed świętami BN moi bracia pokłócili się z Ojcem. Powodu kłótni nie znam (nie była pierwsza, ani ostatnia), ale Ojciec postanowił, że nie mają prawa usiąść z nami do kolacji wigilijnej. Ponieważ był dość uparty, żeby dotrzymać słowa, wigilia odbyła się w gronie trzech osób ( ja, Matka i Ojciec), a kiedy ten już zasnął poszliśmy z Matką na drugą kolację wigilijną do pokoju moich braci. Od tego czasu, co najmniej przez 5 kolejnych lat, Wigilia i Wielkanoc odbywały się rozdzielnie u braci i z Ojcem. Milej wspominam te u braci. Dwie wersje świąt pod jednym dachem.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;em&gt;HISTORIA 3:&lt;br/&gt;&lt;/em&gt;Typowy jesienny wieczór. Matka w pracy (wracała późno, po godzinie 20) ojca nie było w domu (wyszedł – dość typowe jak na niego). Usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem trochę przestraszony, bo o tej porze nie zwykł nikt przychodzić. Przed drzwiami stał jakiś menel... na pytanie czego chce, usłyszałem, ze mój Ojciec się przewrócił i pomógł mu wrócić do domu. Pod drzwiami siedział, oparty o ścianę, mój Ojciec. Facet podszedł, a ja próbowałem wtaszczyć Ojca do środka. Był pijany prawie do nieprzytomności. Ledwo udało mi się go podnieść i doprowadzić do łóżka. Zacząłem zdejmować mu buty, ocknął się i zaczął cos kląć, wziął mnie za Matkę. Kiedy znowu zasnął, wyszedłem z pokoju. Kiedy Matka wróciła z pracy powiedziałem jej co i jak. Wiedziała już, że nie warto wchodzić do pokoju, wiedziała też, że następnego dnia rano czeka ją awantura, choć nie wiedziała za co.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;em&gt;HISTORIA BONUSOWA:&lt;/em&gt;&lt;br/&gt;Kiedy byłem mały „gdzieś polazłem”. Po powrocie dostałem zdrową burę i karę – zakaz wyjścia jutro z domu. Po 2 dniach, jak znów mogłem się pobawić z dziećmi sąsiadów, wróciłem dość późno do domu, (choć bawiłem się na widoku – duży, pusty plac targowy naprzeciwko). Dostałem kolejny szlaban od ojca, tym razem na trzy dni. Potem był tydzień, bo się z dziećmi kłóciłem. Potem 2 tygodnie, bo nie z tymi dziećmi się bawię, co mi wolno. Po jakimś czasie w ogóle zrezygnowałem, z wychodzenia z domu. Nie wychodziłem nigdzie poza szkołą i sklepem (na życzenie, żebym coś kupił). Potem (z braku możliwości karania w inny sposób) był zakaz oglądania telewizji a potem kary cielesne (niezbyt przesadne i mało fantazyjne). Po pewnym czasie przestałem się do Ojca w ogóle odzywać. Od 3 klasy szkoły podstawowej nie wychodziłem z domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-115851937558178479?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/115851937558178479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=115851937558178479&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/115851937558178479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/115851937558178479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2006/09/nightmare-story.html' title='Nightmare story'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-115617734875033704</id><published>2006-08-21T18:18:00.000+02:00</published><updated>2006-11-11T22:28:51.979+01:00</updated><title type='text'>Fairy Tale 6</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Pewien dzielny rycerz dość miał już zła i krzywd na tym świecie. Winą za taki stan rzeczy obarczył samego Szatana, a że mieczem władał mężnie i wprawnie, postanowił się z nim rozprawić. Droga do piekieł okazała się dość oczywista, odnalezienie w nim pałacu również nie nastręczyło trudności.&lt;br /&gt;Po długiej i wyczerpującej walce dotarł wreszcie do komnaty tronowej. Na spał młody chłopak w wieku podobnym do rycerza.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Kim jesteś?&lt;/em&gt; – Warknął rycerz.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Rycerzem&lt;/em&gt; – Odparł chłopak.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Będąc w pałacu wszelkiego zła nie takiego widoku się spodziewał, ale myśl napłynęła mu po chwili rozjaśniając wszelkie wątpliwości w jednej sekundzie.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Jesteś Szatanem, panem Zła i podstępu&lt;/em&gt; – Wykrzyczał &lt;em&gt;– Nie zmylą mnie twe sztuczki!&lt;br /&gt;- Kiedy ja naprawdę jestem rycerzem&lt;/em&gt; – Odparł Szatan. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;- Plugawa Bestio, zamilcz i walcz!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wiele godzin później pojedynek zakończono. Choć rycerz początkowo pełen zapału pod koniec ustępowały z niego siły, jednak wygrał. Na ziemię osunęły się bezgłowe zwłoki Szatana. Umęczony rycerz osunął się na tron w komnacie i zapadł w głęboki sen…&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Kim jesteś?&lt;/em&gt; – Warknął młodzieniec, stojący w progu komnaty, wiekiem podobny do rycerza.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Rycerzem&lt;/em&gt; – wydarł ledwo przebudzony rycerz…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie lubi płatać figle. Często tak daleko zabrniemy w naszych planach, że już nawet nie chcemy rozważać oczywistości losu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-115617734875033704?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/115617734875033704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=115617734875033704&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/115617734875033704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/115617734875033704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2006/08/fairy-tale-6.html' title='Fairy Tale 6'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23931929.post-115393002610672130</id><published>2006-07-26T17:50:00.001+02:00</published><updated>2006-11-11T22:28:51.779+01:00</updated><title type='text'>I Predict A Riot</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Krzyczeć... Nie mogę już tego znieść... Bunt, nienawiść, trzeba się postawić, nie bądź słaby, Kazdy-Zawsze-Wszedzie. Ludzie lubią dawać rady, sami czasem nie wiedza jak wiele prawdy w nich tkwi, nie wiedza, bo zwykle wedle nich nie żyją. Takie mądre myśli trafiają na bruk, chlapane pośród pustych, kolorowych, słów. Literka po literce rodzi się myśl. Ucieka prędziutko z naszej głowy, by nie wzbudzić zbędnego zamieszania w sercu (duszy, umyśle... jak wolisz).&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Patrzeć na nich nie mogę... Krzywych Ludzi. Proste z zewnątrz, krzywe myśli, krzywe i połamane organizmy. Uciekają do słońca, bo w ciemności boja się samotności. Luba zgiełk, ciągną do światła jak ćma do ognia (gorączkowo i w panice). Im głośniej tym lepiej, utopić myśli, nie-mysli, nie myśleć!&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;A ty dalej brniesz po kolana w tym bagnie, miedzy kolorowymi latarniami, radosnym światełkiem na patyku... latarenka dla dzieci, naiwnie chcąc wierzyć... musząc się czegoś trzymać... musząc żyć.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Idź i szukaj, idź i znajdź... Wróć i pokaz drogę!&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://photos1.blogger.com/blogger/3888/2478/320/frame-goth-topcenter.gif" border="0" alt="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23931929-115393002610672130?l=hellzen.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hellzen.blogspot.com/feeds/115393002610672130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23931929&amp;postID=115393002610672130&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/115393002610672130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23931929/posts/default/115393002610672130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hellzen.blogspot.com/2006/07/i-predict-riot.html' title='I Predict A Riot'/><author><name>HELLZEN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11238727037246544263</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_FcG76oCDFSI/Sbr9hhz44dI/AAAAAAAAATw/cozMJEC7Lzk/S220/204916565_fa405dfbef_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
